Strony

Archiwum

Statystka

aktualności

pisanie tu opowiadań umarło już dawno, ale jeśli chcecie jeszcze zobaczyć trochę mojej pisaniny zapraszam was na wattpad - @liyanahi, bądź nowego bloga - revialis.blogspot.com
22 marca 2017
Napisała:

Zapchajdziura bodajże III. Cancer.



Turn away, 
If you could get me a drink of water 
'Cause my lips are chapped and faded 

Przestałem liczyć mijające dni. Żaden z nich nie zmieniał się ani o jotę, każdy korzystał z tego samego schematu. Dzień w dzień, otwierając oczy, widziałem te same białe ściany, pod palcami czułem tę samą, szorstką kołdrę. Kolejnym niezmiennym elementem codzienności byłaś ty. Codziennie budziłem się i spoglądałem w bok, pewien, że cię tam zobaczę. Nigdy się nie pomyliłem.

Spełniałaś niemal wszystkie moje prośby poza jedną. Prosiłem cię, byś mnie zostawiła, nie musiałaś przecież siedzieć przy moim łóżku cały czas. Miałaś swoje życie, a jednak cały czas byłaś, a na każdą moją prośbę odejścia odpowiadałaś prostym:

— Przestań pieprzyć.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będziesz chciała jeszcze ze mną rozmawiać. Wciąż pamiętałem dzień, gdy się pokłóciliśmy, a ty trzasnęłaś drzwiami od mojego mieszkania, uprzednio wypowiadając słowa, których nigdy nie zapomnę. Żałuję, że jesteś moim bratem.

Nie widzieliśmy się kilka miesięcy, a potem trafiłem do szpitala. Przyszłaś do mnie wieczorem, jeszcze tego samego dnia. I od tamtej pory byłaś przy mnie, gdy się budziłem i gdy zasypiałem. Znikałaś dwa, czasem trzy razy dziennie i wracałaś po godzinie.

Dlaczego wciąż tu byłaś?


Bury me in all my favourite colours. 
My sisters and my brothers still. 
I will not kiss you. 

Z dnia na dzień czułem się coraz gorzej, te resztki sił, które miałem, powoli ze mnie ulatywały. Podobnie było z wolą walki, jednak tę traciłem dużo szybciej. Któregoś wieczoru poprosiłem cię, abyś zadzwoniła po resztę rodziny — matkę, brata i ciotkę Marie — chciałem bowiem się pożegnać. Czułem, że długo już nie pociągnę, a nawet jeśli, nie będę już tym człowiekiem, którego znała moja rodzina, lecz pustym, pozbawionym jakiejkolwiek woli przeżycia wrakiem.

Jednocześnie chciałem, by to wszystko dobiegło końca i nie chciałem się z wami żegnać. Nie chodziło o to, że bałem się śmierci. Bałem się tego, co zostanie, gdy mnie nie będzie. Wiedziałem, że złamię serce mamie, a młodszy braciszek znowu zamknie się w skorupie milczenia, tak jak po śmierci ojca.

Potrafiłem sobie wyobrazić mój pogrzeb. Łkająca ciotka Marie, otępiały brat, mama ze łzami w oczach i ty. Moja mała siostra patrząca na trumnę ze smutkiem w ciemnych oczach. Patrząca na brata, który zgodnie z prośbą został pochowany ubrany w strój w ulubionej barwie — zielonej.

Mimo dojmującego żalu i smutku, który czułaś, jako jedyna nie miałaś łez w oczach, nie płakałaś. Prosiłem, żebyś nie płakała. A ty zawsze dotrzymywałaś obietnic, nieważne, jak trudne w spełnieniu by nie były. Wierzyłem, że dotrzymasz i tę.


Now turn away. 
'Cause I'm awful just to see. 
'Cause all my hairs abandoned all my body 
Oh, my agony! 

Minęło kilka dni, podczas których mój stan się pogarszał. Nie chciałem, byś na to patrzyła, nie chciałem, by ktokolwiek zapamiętał mnie takim. Zniszczonym psychicznie i fizycznie człowiekiem, wyniszczonym przez chemioterapię i po prostu zmęczonym.

Wolałbym, aby pamiętano mnie jako tego energicznego nastolatka, którym kiedyś byłem. Z mojej perspektywy ten czas wydaje się odległy jak cholera, ale to były ostatnie chwile, podczas których byłem szczęśliwy, zanim wszystko się zawaliło.


Baby, I'm just soggy from the chemo, 
But counting down the days to go. 
It just ain't living! 
And I just hope you know 
That if you say goodbye today 
I'd ask you to be true 

Czułem, że nadchodzi koniec. Nie miałem siły, żeby wstać, nawet żeby usiąść. A ty dalej byłaś. Mama, brat, ciotka — każdy przegrał. Każdy z nich już się pożegnał. Tylko ty nie chciałaś się z tym pogodzić, tylko ty wciąż nie odeszłaś.

Zabawne, że odzyskałem wolę walki dopiero wtedy, gdy zobaczyłem twoje łzy. Ale było już za późno. Nieważne, jak wielki ból sprawiała mi twoja rozpacz, nie mogłem zostać. Poddałem się zanim w ogóle zacząłem walczyć.


'Cause the hardest part of this
is leaving you 

Może miałbym szansę. Może by mi się udało, gdybym chciał wygrać z tym gównem od początku. Ale ja się poddałem. Zawiodłem, chociaż ty tak cholernie na mnie liczyłaś, podczas gdy wszyscy inni już dawno pogrzebali nadzieję.

— Przepraszam, siostrzyczko — wyszeptałem. — Za wszystko.

Nie usłyszałem już twojej odpowiedzi.

~*~
Ważna data w kalendarzach fanów MCR, więc również i w moim popchnęła mnie do skończenia miniaturki. Będzie jeszcze takich z dwanaście, dopóki mi się płyta nie skończy.
So long and goodnight

1 komentarz:

  1. No w kooooooooooooooońcu. W końcu zataszczyłam to swoje 4 litery.
    Powiem Ci, że wcześniej jak czytałam to w nastrój wlazł, teraz nie bardzo, może to przez to, że ciągle żyje uczelnią X D

    Podsumowując bardzo sucharowo: gdyby zapłakała to może by nie umar
    Podsumowując letko poważniej: no rak, to chujowa choroba jednak ;x

    Ogólnie całkiem fajnie napisany szot, chociaż nie przepadam za tymi z wplecionymi w tekst piosenkami x D Niemniej cieszę się, że zmusisz się jeszcze do napisania kolejnych 12, bo płyta zobowiązuje :D

    Kuraki, ostatnio wszyscy coś tak depresyjnie, wszystkich chyba dopadło wiosenne przesilenie x D
    Poróbmy coś wesołego!

    Btw kiedy coś z opków??

    Buziaaaaam całuzzzzzzzkam i tulam
    I weniam też

    OdpowiedzUsuń

Witaj, zagubiony użytkowniku internetu!
Nie wiem, co Cię tu sprowadziło: los, przeznaczenie... (durny koń?), ale proszę Cię o jedno: zostaw po sobie jakiś ślad - komentarz, obserwację, cokolwiek, żebym wiedziała, że nie kliknąłeś po kilku sekundach czerwonego "iksa" u góry.
xx,
V.

© Design by Agata for WS. Scroller, pattern.